Fundacja Światło Nadziei             ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała               tel.: (0-33) 8190-622

               Nr KRS 0000175073                     ING BANK ŚLĄSKI O/Bielsko-Biała nr 22 1050 1070 1000 0023 0203 7375

 

Menu ...

Aktualności
O fundacji

Galeria

Twórczość Stypendystów
Audio

Statut Fundacji
Sprawozdania
Darowizny

Warunki otrzymania stypendium


Kontakt

Misje w Kamerunie

Tego lata, tj. 20 lipca, wyruszyłyśmy (Weronika Karch, Anna Kędzior, Zuzanna Kawulok, Marta Kaczmarzyk, Karina Czyż i ja - Jolanta Mucha) wraz z siostrą Haliną Koćwin na trwające miesiąc, misje w Kamerunie, w środkowej Afryce.
Do Kamerunu zaprosiła nas siostra Joanna Wala - Polka, która przebywa tam już drugi rok. Właśnie ta osoba zorganizowała cały nasz pobyt w Afryce, podczas gdy, w Polsce, zbierałyśmy pieniądze na zakup agregatu prądu i studni głębinowej w różnych parafiach oraz przygotowywałyśmy materiały plastyczne i sportowe.


Szkoła, w której odbywały się warsztaty

Celem pobytu było zapoczątkowanie i zachęcenie kameruńskiej młodzieży do prowadzenia warsztatów dla dzieci. W ciągu trzech tygodni starałyśmy się przekazać im pewne wartości np. troskę o drugiego człowieka, szczerość itp. oraz rozwinąć manualną sprawność, ponieważ większość nich nigdy nie miało w ręku nożyczek, kleju czy mazaków, ale mimo to są bardzo utalentowani. Wszystkie te artykuły przywiozłyśmy z Polski, gdyż w Bafi nie można czegoś takiego zakupić, a w stolicy tego kraju - Jaunde są bardzo drogie.
Każdego dnia (od poniedziałku do piątku) prowadziłyśmy zajęcia: kolorowanie - dla najmłodszych, origami, rysunek, taniec i sport. Na początku przychodziło ok. 70 osób, później 100, 200... gdy liczba ta przekroczyła 250 przestałyśmy liczyć. Warsztaty zawsze poprzedzone były wspólnymi zabawami i śpiewem.


Zajęcia w klasie

Zajęcia odbywały się w bafijskiej szkole. Dzieci zawsze chętnie przychodziły na spotkania z nami, ponieważ możliwość obserwowania białego człowieka (dotykanie włosów, skóry, paznokci) było dla nich niezwykłym zjawiskiem. Najważniejszą przyczyną tak ogromnej frekwencji było to, że wszystko, co stworzyli w czasie warsztatów mogli zabrać do domów, poznawali wiele nowych technik i materiałów plastycznych oraz nikt nie stosował wobec nich przemocy (tak jak w szkole) by utrzymać dyscyplinę. Najtrudniejsza dla nas była bariera językowa, gdyż należało posługiwać się wyłšcznie językiem francuskim, a z tym miałyśmy znaczne problemy. Nieodzownym elementem każdego wyjścia z domu stał się słownik i osoba, która chociaż w jakimœ stopniu posługiwała s ię francuskim. Na szczęście, dzieci i młodzież wykazywali się ogromną tolerancją dla nas w tej kwestii.


Zabawa przed budynkiem szkoły

Weekendami wyjeżdżałyśmy poza teren miasta, w różne miejsca, by lepiej poznać życie Afrykańczyków. Pewnej niedzieli pojechałyśmy z pewnym księdzem do bardzo oddalonej i biednej wioski na Mszę Świętą, która odbywa się tam dwa razy do roku. Tamtejsza ludność z niecierpliwością oczekiwała na misjonarza. Zazwyczaj w takich miejscowościach zamiast niedzielnych uroczystości odbywają się spotkania z katechetami. Każdy z nich, z ogromną radością przeżywał Mszę Świętą tzn.: tańczył, klaskał i krzyczał (jest to normalne zjawisko). Udział w takim wydarzeniu wywoływał niezwykły nastrój i emocje.
Do kraju powróciłyśmy 23 sierpnia. Pobyt tak daleko wiele nas nauczył, pozwolił poznać realia tego świata i spojrzeć na niego z innej perspektywy. Gdy przeglądam zdjęcia i filmy z Bafi, zaczynam tęsknić za każdym dzieckiem. Nasze serca pozostały w Afryce. Zadanie zostało spełnione, wszyscy byli zadowoleni i na ich twarzach pojawił się uśmiech. Wyjazd ten był niesamowitą przygodą i niezapomnianym wydarzeniem ,do którego zawsze będę powracać.

Jolanta Mucha



© 2005 Fundacja Światło Nadziei, wszelkie prawa zastrzeżone
Wszystkie materiały, zdjęcia oraz elementy graficzne są własnością Fundacji Światło Nadziei
Wykonanie REPRINTY.PL
admin Giclat, kontakt: giclat@tlen.pl
statystyka